Powstanie i rozwój anestezjologii w szpitalu im. L. Rydygiera

W 1970 r w szpitalu im. L. Rydygiera powszechnym znieczuleniem było znieczulenie ogólne tzw. ”narkoza eterowa”, wziewna, czyli para eterowa wziewana przez maskę Schimelbuscha (druciana siatka, w którą wkładano osiem warstw gazy). 200 łóżkowy szpital noszący miano chirurgicznego potrzebował czegoś bardziej nowoczesnego. W owym czasie „kapaniem” eteru na w/w maskę zajmowali się najmłodsi lekarze, pielęgniarki, czasem salowe.
Dziś można sobie wyobrazić, jakie to było niebezpieczne, chociaż sam eter, poza łatwopalnością, nie był aż tak złym środkiem. Znacznie gorszym był chloroform, którego już na szczęście od lat nie stosowano. Wśród osób zajmujących się tym trudnym problemem wiódł prym starszy felczer Jerzy Ujma, który mając niezwykłą odwagę i zdolności intubował chorych i wykorzystywał do znieczulenia dostępną w szpitalu aparaturę (Chirana 3, Drager Tiberius).
Stosował też obok eteru halotan oraz środki dożylne (Brevinarcon, Imbretil), a nawet leki zwiotczające mięśnie szkieletowe (Sukcynylocholinę, Tricuran).Znieczulał również niemowlęta przez insuflację lub intubację przez nos. Taką właśnie sytuację zastałam, gdy jako młoda lekarka, w jesieni 1970 r,  przybyłam do szpitala, aby odbyć  półroczny podyplomowy staż z chirurgii. Wkrótce zostałam namówiona przez chirurgów, abym zajęła się anestezjologią.
Moje pierwsze szkolenie w zabrzańskiej klinice profesora Szyszki trwało zaledwie miesiąc, a moje pierwsze „materiały naukowe” to była maczkiem zapisana kartka papieru.
W tym czasie szpital składał się z samych oddziałów chirurgicznych. Położone w głębi parku trzy pawilony nie miały z sobą żadnego połączenia. Każdy z pięciu oddziałów (chirurgia ogólna, chirurgia urazowa, chirurgia dziecięca, urologia i laryngologia) miał własną salę operacyjną. Nie było tzw.”bloku operacyjnego”.
W pawilonie największym, głównym były trzy sale operacyjne. Nie byłam w stanie sama znieczulać we wszystkich salach, część  znieczuleń wykonywał wspomniany już wcześniej Jerzy Ujma. Ze względu na brak chętnych lekarzy do pracy i specjalizacji w anestezjologii, znieczulaniem chorych zajmowały się przeszkolone pielęgniarki (na kursach dla pielęgniarek anestezjologicznych). Pozwalano im na dużą samodzielność m.in. intubacje dotchawicze, stosowanie leków zwiotczających, prowadzenie oddechu kontrolowanego. Później do ich obowiązków doszło wykonywanie EKG dla całego szpitala, bo nikt nie chciał się tym zająć, w takiej ilości, jak to było potrzebne wszystkim chorym.
W  latach  siedemdziesiątych pierwszymi  pielęgniarkami anestezjologicznymi były Jadwiga Biernacka, Teresa Wichrowska, Anna Kot, Maria Leśniczek, a kolejnymi Teresa Zabraniak, Janina Koniecko, Janina Trzaskalska. Ja stałam się koordynatorem tych znieczuleń w kilku salach operacyjnych jednocześnie, a sama zajmowałam się głównie znieczulaniem noworodków, niemowląt i dzieci oraz samoszkoleniem i wykonywaniem znieczuleń przewodowych. W ten sposób, pomimo braku lekarzy anestezjologów, udało się zlikwidować w całym szpitalu „narkozę eterową”.W szpitalu powoli zwiększała się ilość sprzętu: aparatów do znieczuleń, a także rurek intubacyjnych i laryngoskopów.
W zakresie szkolenia, pomocną dłoń podała mi pani profesor Anna Dyaczyńska – Herman, specjalista wojewódzki w zakresie anestezjologii i intensywnej terapii dla województwa katowickiego. Pani profesor wyznaczyła mi kierownika specjalizacji w Katowicach- dr n med. Jadwigę Grzbielę. Zaczęłam starać się o obowiązkowe kursy i systematycznie jeździć na zebrania naukowo-szkoleniowe do Katowic. Zapisałam się do Towarzystwa Anestezjologów Polskich (obecnie Polskie Towarzystwo Anestezjologii i Intensywnej Terapii). W kwietniu 1973 r zdałam egzamin specjalizacyjny na pierwszy stopień specjalizacji z anestezjologii w Katowicach.  Kierownikiem specjalizacji na drugi stopień była prof. Dyaczyńska – Herman. Egzamin zdawałam w 1975r w Krakowie. W komisji egzaminacyjnej zasiadał wówczas m. in. wybitny polski farmakolog prof. Ryszard Gryglewski.
Szybkie uzyskanie specjalizacji (dziś niemożliwe w tym tempie) umocniło mnie psychicznie i dodało sił do rozwijania anestezjologii i intensywnej terapii w szpitalu im. L. Rydygiera, a pośrednio w całym regionie częstochowskim. W 1974 r utworzono Dział Anestezjologii, który był zalążkiem przyszłego oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii.. Dla potrzeb działu wydzielono jedną z sal chorych w oddziale chirurgii ogólnej i po niezbędnej przebudowie utworzono pierwszą salę wzmożonego nadzoru tzw. ”R-kę”. Zgromadzono w niej znajdujący się w szpitalu sprzęt anestezjologiczny m. in. respiratory ciśnieniowe :polski Relog i niemiecki Asistor 640. Dziś, tego typu respiratory mają od dawna wartość muzealną. Salę wyposażono też w dwa ruchome łóżka typu Egertona. Było to jedyne miejsce w szpitalu, gdzie można było leczyć ciężej chorych, ale ze względu na szczupłość kadry anestezjologicznej, nie było całodobowego zabezpieczenia.
Utworzono stanowisko pielęgniarki oddziałowej, została nią Larysa Warta, a po niej w 1976 roku Maria Milka (pracowała do uzyskania wcześniejszej emerytury). Współpraca z lekarzami chirurgami nie należała do łatwych. Ich wymagania znacznie wzrosły, a mając przed sobą świeżo upieczonego specjalistę z nowej dziedziny, chcieli więcej i bezpieczniej operować. Brakowało chętnych do tej specjalizacji. Werbowałam każdego stażystę, ale nic mi z tego nie wychodziło. Nikomu na myśl nawet nie przyszło, że można zostać anestezjologiem. To było zbyt trudne i odpowiedzialne (tak mi tłumaczono). Pojedynczy lekarze, nawet po Io specjalizacji, przychodzili i odchodzili, zmieniając anestezjologię na inną specjalność (na okulistykę, laryngologię, rehabilitację). Jeszcze inni specjalizowali się w anestezjologii, ale była to ich druga specjalizacja, ale ciągle pracowali w tej pierwszej (czyli w chirurgii, ortopedii, ginekologii). W 1982 r zgłosiła się do pracy dr Barbara Rybińska Pol (posiadała wtedy już Io specjalizacji z anestezjologii, potem uzyskała II o i przepracowała w szpitalu im. Rydygiera do emerytury.
Stopniowo, w połowie lat osiemdziesiątych i w latach dziewięćdziesiących powoli zaczęli zgłaszać chętni do specjalizacji lekarze. W 1982r (w wyniku konkursu) powołano mnie, czyli Marię Marciniak na stanowisko ordynatora oddziału. Na tym stanowisku pracowałam do 2009r.(27 lat), obecnie pracuję jako starszy asystent.
Szpital systematycznie rozbudowywał się. Nadbudowywano i remontowano stare pawilony. Wybudowano budynek dla apteki i kuchni. Przenoszono oddziały. W roku 1984 został przekazany do użytku nowo wybudowany czteropiętrowy budynek dla chirurgii ogólnej i interny. Wszystko zaczęło się zmieniać. Autorem i motorem tych zmian był ówczesny Lekarz Naczelny dr Mieczysław Wyględowski. Otwarto oddział chorób wewnętrznych. Powstał blok operacyjny (dla potrzeb chirurgii ogólnej), pracownia RTG, poszerzono laboratorium.
Oddział anestezjologii i intensywnej terapii umieszczono w osobnym pawilonie w miejscu starej kuchni i apteki.  Ponieważ budynek ten nie miał łączności z pawilonem głównym, wybudowano „przewiązkę” naziemne przejście. Niestety, schody we wszystkich pawilonach utrudniały transport chorych. Po przeprowadzeniu niezbędnego remontu pomieszczeń, pokoje dla chorych ulokowaliśmy na parterze o powierzchni 140 m2. Dwie sale: jedna czterołóżkowa, druga trzyłóżkowa. Na pierwszym piętrze utworzono dyżurki pielęgniarskie i lekarskie oraz magazyn sprzętu.
Uroczyste otwarcie oddziału anestezjologii i intensywnej terapii odbyło się  2 stycznia 1984r. Początki pracy w oddziale były bardzo trudne. Niedobór lekarzy i pielęgniarek był dotkliwy.
Poważnym obciążeniem  okazały się od 1 grudnia 1992r  codzienne ostre dyżury dla oddziału  chirurgii dziecięcej dla całego województwa częstochowskiego W 1993 r  oddział chirurgii dziecięcej otrzymał aparat do znieczulenia Sulla 909 produkcji Drager jako dar Rady Miasta. Ułożenie listy dyżurów było nie lada sztuką. Werbowałam do dyżurów doświadczonych lekarzy z innych oddziałów, a sama bardzo często, nocami, przyjeżdżałam na wezwania.
Wiele trudu w organizację nowego oddziału włożyły pielęgniarki Jadwiga Skorupska Ciuk oraz Janina Trzaskalska. Później dołączyła do nich Bożena Barwaniec wykonująca obowiązki pielęgniarki zabiegowej.
Wyposażenie 7-łóżkowego oddziału w sprzęt  było skromne: aparatura monitorująca firmy Temed z Zabrza, jeden objętościowy nowy respirator Bennett (USA) i dwa stare z działu anestezjologii.  Nie lada osiągnięciem było założenie instalacji gazowej przez firmę Instal Rzeszów, dzięki której, oddział od początku istnienia miał własne źródło tlenu i próżnię, wykonane prostymi sposobami. Niezbędne meble dla personelu pochodziły ze zlikwidowanego hotelu robotniczego jednego z zakładów pracy. Jedynym luksusem były zakupione nowe meble z grubego szkła, były to różnej wielkości szafki i biurko. Szafki służyły do przechowywania leków i płynów. Były piękne, ale nietrwałe.
W 1988r wymieniono ciągle psującą się aparaturę monitorującą firmy Temed na sprzęt firmy Biazet produkcji białostockiej (na licencji Simondsen Weel). Dokupiono też dwa respiratory firmy Bennett (USA), potem wózek reanimacyjny z defibrylatorem, wreszcie pierwszy pulsoksymetr firmy Datex (Dutchmet). Wprowadziliśmy w całym szpitalu kaniulacje żył centralnych i żywienie pozajelitowe.  Byliśmy jednym z pierwszych szpitali w kraju, w którym wprowadzono do użytku maski krtaniowe (jeden ze sposobów uzyskania drożności dróg oddechowych).
Stopniowo i bardzo powoli pojawiali się lekarze do pracy i uzyskiwania specjalizacji z anestezjologii. Pierwszym lekarzem, którego specjalizacją kierowałam była dr Grażyna Majak. Przez 35 lat mojego kierowania działem lub oddziałem anestezjologii i intensywnej terapii uzyskało specjalizację pod moim kierunkiem 35 lekarzy (niektórzy Io, wielu Ioi IIo, a jeszcze inni tylko IIo) pracujących w szpitalu im.
L. Rydygiera, bądź w innych szpitalach.
Po latach wyszkoleni lekarze zaczęli opuszczać oddział, albo jako powołani na stanowiska ordynatorów w innych szpitalach Ziemi Częstochowskiej (dr Jan Żelechowski do szpitala wojewódzkiego na Parkitce 1989r, dr Ryszard Petryński do szpitala rejonowego w Blachowni 1991r, dr Anita Krzyształowicz Posyłek do szpitala rejonowego w Lublińcu 1996r), albo przenosili się do pracy do innych szpitali w regionie częstochowskim, lub innych szpitali w kraju lub zagranicą. Niektóre osoby powróciły do pracy w szpitalu im. Rydygiera m. in. dr Iwona Fijak na stanowisko ordynatora Oddziału Ratunkowego w 2006r.
Wraz ze szkoleniem lekarzy przybywały do oddziału i szkoliły się pielęgniarki.
W latach 1982 i 1984 częstochowski WODKOM  zorganizował dwa 3 – miesięczne kursy kwalifikacyjne, w latach dziewięćdziesiątych dr Jan Żelechowski  kilkakrotnie organizował  2 letnie kursy specjalizacyjne. Kolejne kursy specjalizacyjne były organizowane w XXI wieku przez OŚWIATĘ  i Izbę Pielęgniarską.
Od jesieni 1993r do 1998r w szpitalu im. L.Rydygiera, w pomieszczeniach oddziału anestezjologii odbywały się egzaminy specjalizacyjne na Io specjalizacji. Inicjatorem tego pomysłu był ówczesny specjalista wojewódzki (dla woj. częstochowskiego
i bielskiego) prof. Zygmunt Antoszewski. W latach 1996 – 1998 pełniłam funkcję wojewódzkiego specjalisty dla województwa częstochowskiego.
Chcąc integrować częstochowskie środowisko anestezjologiczne organizowałam cykliczne naukowe sympozja anestezjologiczne.
Było ich sześć. Pierwsze w 1994r (z okazji 10-lecia oddziału), ostatnie w 2004r. Prowadzącymi sesje naukowe i wygłaszającymi referaty byli wybitni naukowcy z różnych Akademii Medycznych w Polsce, zaś słuchaczami nie tylko lekarze i pielęgniarki Ziemi Częstochowskiej, ale z wielu zakątków w kraju, a nawet z zagranicy.
W maju 1994r obroniłam pracę doktorską. Temat pracy „Wpływ ozonu na niektóre składniki systemu przeciwoksydacyjnego u chorych z miażdżycą zarostową tętnic kończyn dolnych oraz zespołem pozakrzepowym”.
Uczestniczyłam w powstawaniu Związku Zawodowego Anestezjologów. Wraz z zespołem lekarzy brałam udział w ogólnopolskim i wojewódzkim proteście anestezjologów. W wyniku podpisanego z dyrekcją szpitala porozumienia (w maju 1997r), otrzymaliśmy niewielkie fundusze na sprzęt (kupiliśmy dwa pulsoksymetry i jeden kardiomonitor) oraz uzyskaliśmy niewielką podwyżkę uposażeń. Protest (strajk), chociaż był bolesnym doświadczeniem nie tylko dla pacjentów, ale i dla nas lekarzy, wymusił nowe kierunki rozwoju anestezjologii w Polsce, m.in. przyczynił się do ustalenia tzw. standardów postępowania anestezjologa, co wiązało się z bezpieczeństwem znieczulenia.
Przewodniczącym Związku Zawodowego Anestezjologów był wtedy dr Mariusz Piechota z Łodzi, a wielkim propagatorem idei związku prof. Anna Dyaczyńska Herman. Za swój znaczący wkład w ustaleniu standardów, dr Piechota otrzymał Członkowstwo Honorowe Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii.
W latach 1997 i 1998 pojawiły się pierwsze rozporządzenia Ministra Zdrowia o oddziałach intensywnej terapii, niezbędnym wyposażeniu oddziałów i stanowisk intensywnej terapii w sprzęt, ilości zatrudnionych osób. Podobne zarządzenia dotyczyły też stanowisk anestezjologicznych oraz organizacji znieczuleń. Nareszcie anestezjolog stawał się towarzyszem i doradcą chirurga w postępowaniu operacyjnym i okołooperacyjnym, zaś chirurg niezastąpionym konsultantem w oddziale intensywnej terapii. Wspomniane rozporządzenia Min. Zdrowia były później kilkakrotnie weryfikowane i uzupełniane, ale zasadniczy ich kształt z końca lat dziewięćdziesiątych niewiele się zmienił. Obecnie przewodniczącym Związku Zawodowego Anestezjologów od kilku lat jest dr Dariusz Kuśmierski zatrudniony w szpitalu im. L. Rydygiera (obecnie szef zespołu).
Wspominając minione stulecie, nie można zapomnieć o dwóch poradniach specjalistycznych, które powstały przy Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Pierwsza to Poradnia Leczenia Bólu założona w jesieni w 1986r.Początkowo mieściła się w małym pomieszczeniu w oddziale, a następnie została przeniesiona do budynku poradni ogólnoszpitalnych. Wzorce organizacyjne poradni zaczerpnięto od dr med. Bolesława Rutkowskiego z Gliwic, nieżyjącego już nestora anestezjologii śląskiej. W poradni pracowali dr Ryszard Petryński, współorganizator i kierownik w latach 1987- 1991, dr Barbara Rybińska Pol oraz psycholog Magdalena Margasińska. Obecnie pracują lekarze; Maria Marciniak i Arkadiusz Ortenburger. Zatrudnione pielęgniarki – dawniej Danuta Mirowska, obecnie Anna Pitra i Halina  Wojtasik.
Druga to Poradnia Ozonoterapii utworzona w jesieni w 1990r, była oparta na wzorcach poradni w Katowicach – Ochojcu, prowadzonej w tym czasie przez prof. Zygmunta Antoszewskiego, wielkiego entuzjastę leczenia ozonem. Ozon podawano z aparatu BIOZON-HOT, chorym bezpośrednio dotętniczo, dożylnie, ozonowano też wlewy dożylne. Do leczenia ozonem przyjmowani byli chorzy z zaburzeniami krążenia żylnego i tętniczego, z zaburzeniami widzenia, z odleżynami, astmą, infekcjami bakteryjnymi, wirusowymi i grzybiczymi. Lekarzem prowadzącym była Maria Marciniak, pielęgniarkami kolejno Agata Gonera , Anna Kotlińska. Poradnia działała kilka lat. Po uszkodzeniu aparatu i braku możliwości zakupienia uszkodzonej części (z powodów finansowych), tę przydatną poradnię, dyrekcja zlikwidowała.
Koniec lat dziewięćdziesiątych był okresem wielu przemian w służbie zdrowia, a w tym i w anestezjologii Szpitale starały się podpisywać jak najkorzystniejszą ofertę z Kasą Chorych (późniejszym Narodowym Funduszem Zdrowia).Kartą przetargową stawały się m. in. dobrze wyposażone bloki operacyjne i nowoczesne oddziały intensywnej terapii. Takich „luksusów” nasz szpital nie posiadał.
To, co było wystarczające w latach siedemdziesiątych, nie było do zaakceptowania na przełomie XX i XXI wieku. Nie mogliśmy prowadzić specjalizacji, jedynie Woj. Szpital Specjalistyczny uzyskał akredytację. Teraz nasi lekarze musieli się tam specjalizować, a w Polsce, wzorem krajów zachodnich, wprowadzono jednostopniową specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii (wtedy trwała  5 lat). Należało wprowadzić nowe koncepcje istnienia szpitala, im. Rydygiera.
Jednym  z posunięć było połączenie  w 2001r  trzech szpitali  miejskich, tworząc jeden szpital, początkowo Zespół Szpitali Miejskich, potem zmieniono nazwę na Miejski Szpital Zespolony. Połączono lub przeniesiono niektóre oddziały. Tworzono plany przebudowy i remontów, które weszły w plan inwestycyjny miasta. W roku 2004 dyrektorem szpitala został Tomasz Grottel z Poznania. Wraz z nim, przyjęto koncepcję, że remont starego bloku operacyjnego, ani oddziału intensywnej terapii nie są możliwe. Tak powstał pomysł jednego z dyrektorów Grzegorza Sztolcmana (chirurga urazowego), aby zrobić remont bloku operacyjnego z wysunięciem budynku w głąb ogrodu w kierunku ulicy Mirowskiej. Ponieważ blok operacyjny znalazłby się na wysokości I piętra, wolne miejsce pod nim można wykorzystać na budowę nowego oddziału intensywnej terapii. Taki pomysł podrzucił chirurg Maciej Borkowski. Dyr. Grottel, podobnie jak przed laty dyr. Wyględowski wprowadził nowatorski sposób zarządzania szpitalem i nadał tempo robotom budowlanym.
Nowy budynek powstawał na podstawie projektu Biura Projektowego Witolda Dominika, zaś sam oddział intensywnej terapii został zaprojektowany przez Panią Projektant z Łodzi. Nad blokiem operacyjnym umieszczono oddział neurologii, zaś na parterze, blisko intensywnej terapii pododdział udarowy.Pierwsze prace nad nowym budynkiem( wykopy) rozpoczęły się w lipcu w 2005r. Ponadto dyr. Grottel unowocześnił pracownię rtg, wprowadził pracownię TK, rozwinął komputeryzację i wprowadził wiele nowości.(m. in. wyraził zgodę na tracheotomie przezskórne, co łączyło się stale z zakupami sprzętu jednorazowego do tego zabiegu, zlikwidowano wtedy oddział laryngologii).Niestety, był dyrektorem tylko kilkanaście miesięcy. W jesieni 2007 roku otwarto nowoczesny blok operacyjny, (4 sale operacyjne – przenieśliśmy stare aparaty do znieczulenia ogólnego Excell 210, Sulla 909) , a oddział intensywnej terapii w styczniu 2008r.(powierzchnia oddziału ok.700 m2). Wcześniej, odbyły się przetargi na zakup aparatury, oczywiście zgodnej z normami wyposażenia wg rozporządzenia Ministra Zdrowia. Była to nowoczesna aparatura monitorująca firmy Drager z możliwościa monitorowania hemodynamicznego, respiratory firmy Drager, aparat do hemofiltracji Prismaflex (potem dokupiono kolejny), pompy strzykawkowe i objętościowe. Poza nowym wyposażeniem mieliśmy jeszcze 2  respiratory firmy Bennett 840, kupione wcześniej przez dyrektora Grottela i jeden Bennett 720 z poprzedniego oddziału oraz bronchofiberoskopy.
Po 3 latach od otwarcia bloku operacyjnego, zakupiono na sale operacyjne aparaty do znieczulenia Leon +.z możliwością szerokiego monitorowania znieczulanych chorych.
Oddział intensywnej terapii okazał się dobrze zaprojektowany i dobrze usytuowany w szpitalu. Obok znajduje się pracownia USG, RTG, TK, jest niedaleko wejścia głównego do budynku i oddziału ratunkowego, a nad nim blok operacyjny.
Ciepłe kolory ścian, dostateczna ilość pomieszczeń do pracy nad dokumentacją oraz socjalnych dla lekarzy i pielęgniarek. Dzięki temu pracujemy w najładniejszym i najlepiej wyposażonym oddziale intensywnej terapii w mieście.
Uzyskaliśmy ponownie możliwość prowadzenia szkoleń do specjalizacji W oddziale są zatrudnione 32 pielęgniarki ( 14 pielęgniarek anestezjologicznych, 18 pielęgniarek intensywnej terapii). Kieruje zespołem pielęgniarka oddziałowa mgr Elżbieta Zatoń (od 2003 roku), oraz 10 lekarzy anestezjologów, wśród nich dr Dariusz Kuśmierski – Kierujący Oddziałem i Zespołem Anestezjologów. (od 2010r).

 

Opracowała dr n med. Maria Barbara Marciniak
sierpień 2013r

  .

sponsorzy